2011-11-09 10:45:11 >> X

Zawsze wracalam na tego bloga, gdy dopadal mnie jakis rozstroj.
Moze stad boje sie teraz na nim pisac. 
A moze juz tego tak nie potrzebuje? Lata leca. Juz nie dni, tygodnie czy miesiace ale lata. 
Od przyjazdu do Krakowa minelo 6 lat.
Od narodzin naszego syna minely prawie 4 lata....tak samo jak od naszego slubu.

Wszystko mija, a czas plynie. Mamy mnostwo planow, celow i marzen. Dla realizacji niektorych z nich poswiecilismy/zaryzykowalismy naprawde wiele. Bylo warto? Ja wierze, ze to czego doswiadczamy okresla nas....wiec tak, warto bylo. Bo bez tego nie bylabym taka jaka dzis jestem. 
A jaka jestem? Napewno inna, choc mam nadzieje, ze zostalo we mnie jak najwiecej dawnej mnie. Napewno stalam sie bardziej zdecydowana i chyba bardziej pewna siebie. Zmienilo sie centrum mojego swiata...dzis jest nim pewien 4 latek, ktory kazdego dnia na nowo wartosciuje moj swiat. To rzeczywiscie jest tak, ze dla usmiechu dziecka zrobi sie najwieksze idioctwo :P

Czy znalazlam spokoj?

Jeszcze nie. Zarowno nie ten zyciowy, jak i nie emocjonalny. Wciaz szarpia sie we mnie stare uczucia, ale chyba lepiej sobie z nimi radze. Wiele jest jeszcze do zmienienia/osiagniecia. Zarowno zawodowo, zyciowo, materialnie jak i emocjonalnie. Jest jeszcze czas. Jest tez chec wiec jest spoko. W koncu mam dla kogo. 

Czy bedzie dobrze?

Moze nie natychmiast ale napewno z czasem tak. W to trzeba wierzyc :)



skomentuj (0)




2009-05-22 00:45:30 >> ****

Czy masz choc jeden utwor, ktory porusza Twoje serce?
Czy choc jedna nuta sprawia, ze caly drzysz?

Czy sa slowa, nuty, obrazy ktore budza w Tobie jakies bardziej lub mniej niesamowite uczucia?

Czy to mozliwe by na przeciwleglych sobie krancach, by na innych ladach, wodach, wrecz na innych swiatach istnialy dwie dusze o niemal jednakowej, jesli nie identycznej wrazliwosci?

Czy to mozliwe, ze istnieja dwa ciala, organizmy, dusze i serca ktore reaguja niemal identycznie?
 
I co gdy spotkaja sie? Czy ta chwila to zwiastun tragedii czy szczescia? Co gdy rozgrywaja sie obrazy niemal z Cierpien Werterowskich? Czy zakonczenie moze byc inne? Czy da sie zmienic tor wydarzen? A jesli nie? Czy warto w ogole zaczynac? Czy lepiej trwac w zastyglej formie nie robiac zadnego kroku? No bo skoro koncem jest smierc, lub cierpienie to moze nie warto zaczynac? A jesli ta zastygla forma przynosi rowniez cierpienie? Jesli swiadomosc, ze "gdzies" jest serce bardziej pokrewne/bliskie/mile dodatkowo poglebia to cierpienie? Co wtedy lepiej wybrac? Cierpienie czy cierpienie?


Tyle mysli.....

Coraz czesciej mam odczucie, ze pewne sprawy potoczyly sie za szybko. Coraz czesciej mam wrazenie, ze poszly nie tym torem co trzeba. Coraz czesciej mam odczucie, jakbym znalazla sie w jakiejs przekletej machinie ktora krecac sie wciaga mnie coraz glebiej mimo ze ja nie do konca tego chce. Tak ciezko mi sie okreslic....
Boze, 21 lat a tak sobie spapralam zycie...

Chcialam napisac co mysle, co czuje, dokad ide, co chcialam jeszcze osiagnac....co jest zle....ale to chyba jeszcze za wczesnie. Przepraszam...slowa nie chca sie napisac...chyba jeszcze zbyt wczesnie. Dopiero dojrzewam....

Mam taka muzyke ktora sprawia, ze serce drzy....
Chyba wlasnie serce zadrzalo....jeszcze za slabo by zmusic mnie do dzialania...


...moze za jakis czas...


skomentuj (4)

 



angel-sanctuaryblog

ksiega gosci

2011
listopad
2009
maj
styczeń
2008
listopad
sierpień
kwiecień
marzec
styczeń
2007
listopad
październik
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień